Matka Boża Bolesna
f
SANKTUARIUM MATKI BOŻEJ LICHEŃSKIEJ
BOLESNEJ KRÓLOWEJ POLSKI


 

Sanktuarium
 

Szczęść Boże.

Miałam 23 lata. Zostałam osądzona wyrokiem Sądu Sowieckiego na 25 lat łagrów za udane przekroczenie granicy sowiecko-polskiej w Bieszczadach 27 października 1951 r.
 
Aresztowano nas w Gdyni i deportowano do Lwowa. 8 miesięcy w więzieniu św. Brygidy, sąd i etap do Archangielskiej obłasti: Kotłas, Wyczegodsk - cegielnia, tartak, budowa drugiej nitki kolei żelaznej: Moskwa-Workuta. Ręczne kucie zmarzliny młotami o wadze 16 kg przy mrozach do -40 stopni Celsjusza. Wyżywienie: przy wykonaniu wyznaczonej normy w pracy – 800 g chleba-gliny (wybacz Panie Boże) + 3 razy dziennie krupnik (ratatuj) – kilkanaście owsianych lub jęczmiennych krup na wodzie. Ale ciepły.
 
Rok 1953. Umiera Stalin. Świta myśl o możliwych zmianach. Wyczerpanych ciężką pracą i niedożywieniem, przewożą nas do Komi ASSR, osiedle Mierzog nad rzeką Wyczegda. Tam latem (3 miesiące lata) zdąży urosnąć kapusta. Plaga komarów i mszyc. Siatki na twarze i rękawice zawiązane sznurkiem na nadgarstkach to ochrona od komarów i mszyc. Za niepodporządkowanie się dyscyplinie obozowej przywiązywano na określony czas do słupa bez osłon, na pastwę komarów i mszyc. Za jedzenie liści surowej kapusty na polu straszono użyciem broni palnej. Byliśmy doprowadzani na pole i z pola po pracy pod bronią. Kilkunastu żołnierzy, przeważnie Azjatów, którzy odbywali służbę czynną i byli bardzo konsekwentni. Strzelali bez ostrzeżenia za krok w tył lub w bok. Strefa do pracy była wyznaczana każdodniowo.
 
Byłam wycieńczona. Pojawiły się brązowe plamy na ciele. Straciłam okres i nie miesiączkowałam. Trafiłam do szpitala obozowego. Przeżyłam. Godzinę po mnie została przyjęta do szpitala moja rówieśnica, ale zgon jej nastąpił zanim położono ją do łóżka. W akcie zgonu napisano, że za późno się do lekarza zgłosiła.
 
Po wyjściu ze szpitala prowadzili nas jeszcze do tajgi na obcinanie gałęzi z powalonych drzew. Wyrębu lasu dokonywali mężczyźni. Oczyszczone z gałęzi pnie drzew ładowano na lory i transportowano w głąb kraju koleją Workuta-Moskwa.
 
Do rozładunku takich oblodzonych kolców drewna z wagonów dla potrzeb północy posyłano nas – kobiety ustawiając dla bezpieczeństwa po 16 (szesnaście) kobiet na jeden kloc. Przeżyłam i to dźwiganie. Pozostało zwyrodnienie kręgosłupa.
 
Szczegółowy opis moich przeżyć na pewno byłby ciekawszy, ale ja nie mogłam się wcześniej odważyć, aby zobaczyć na piśmie wspomnienia, które rzadko opuszczają mnie jeszcze i teraz. Tego zapomnieć chyba nikt nie jest w stanie. I te 25 lat wyroku.
 
Nadzieja w człowieku bierze się tylko z wiary.
Będąc w takich ekstremalnych warunkach dla  życia człowieka, przyrzekłam Matce Boskiej Nieustającej Pomocy, że w każdy piątek w południe zrzeknę się jedzenia tego ciepłego niby krupniku (bałandy). Chciałam dodatkowym cierpieniem wymodlić  i zasłużyć sobie wyjście na wolność z tego piekła. Wielką miałam ufność i nadzieję w dobroć serca Maryi Bogurodzicy. Prośby moje motywowałam następująco: spraw, o Matko Zbawiciela, abym wróciła do Ojczyzny tylko na 1 (jeden) rok. Tylko o jeden rok życia Cię proszę, ale na wolności w Polsce. Okrągły rok na polskiej ziemi. Abym mogła jeszcze raz zobaczyć i przeżyć  te nasze piękne cztery pory roku. Bo tu nie widzę nigdy pogodnego nieba. Wiecznie nisko pełzające szare, deszczowe chmury latem. Ogromne zaspy śnieżne, zamiecie i mrozy zimą. A w okresie krótkiego lata jeszcze chmury mszyc, bardziej żarłocznych niż komary. Więc o to Cię proszę Matko Najświętsza, o ten rok wolności w Polsce. Później spokojnie mogę już umrzeć.
 
Nie dotrzymałam obietnicy. Po czterech tygodniach nie przyjmowania „bałandy” wydała mi się ona tak aromatyczna na tym mrozie, gdzie wypijali ją do ostatniej kropli moi towarzysze, że postanowiłam wzmacniać się tym ciepłym posiłkiem.
 
Ale wiara w dobroć Matki Boskiej nie wygasła. Nadal nie ustawałam w swoich prośbach i modlitwie. A trwało to jeszcze ponad 5 lat, pięć i pół roku. Była Kielarowa  Górka, a później wywieźli nas na południe do Kujbyszewa.
 
Mieliśmy tam przynajmniej dostateczną ilość tlenu w powietrzu. Wciąż trwałam w wierze i nadziei. Postanowiłam sobie wytrwać 5 lat. Przecież Józef Piłsudski też  był 5 lat na Sybirze. Biorę z niego przykład i czekam bez narzekania. 5 lat przy takim wyroku…
 
Ten wyrok (25 lat) dał mi tyle „dobrego”, że liczono się ze mną w obozie, jako poważnym działaczem-przestępcą. Obok nas zamieszkiwali również kryminaliści z wysokimi wyrokami. Zastraszali nas i okradali w różny sposób. Pewnego dnia skok był zaplanowany na mnie. Byłam zdeterminowana. Postanowiłam nie poddać się. Naszykowałam sobie stołek pod ręką. Byłam przy swojej pryczy. Przyszła taka „mądrala”. Zażądała mojej bluzki. Odmówiłam kategorycznie. Na groźby odpowiedziałam groźbą. Poskutkowało. Poczuli respekt chyba do mojego wyroku. Odstąpili. Zaprzestali swoich sztuczek w stosunku do mnie. Wniosek: nawet mordercom mój wyrok wydał się poważny i groźny, robił na nich wrażenie.
 
Nastał rok 1956. W lipcu zabrano nas na plac i przy dźwiękach poloneza Ogińskiego odczytano treść porozumienie sowiecko-polskiego o możliwości repatriacji Polaków z ZSRR do PRL, również tych będących w obozach na nieludzkiej ziemi.
 
Zaczęła mi świtać realna szansa na wyjście z tunelu. Lecz minął jeden rok, potem drugi, zaczął się trzeci. W tym czasie otrzymałam jedną paczkę żywnościową od znajomych z Wilna. Z Ambasady Polski w Moskwie prasę w języku polskim oraz 200 rubli w gotówce. Ale żadnego pisma co do mojej przyszłości. Zaczynałam się niepokoić..  Zbliżał się wyznaczony termin końca repatriacji. A tu nic. Tymczasem obywateli polskich żydowskiego pochodzenia zawezwali już i wywieźli wszystkich na organizowany punkt etapowy do Polski. Zostałam sama. Po siedmiu latach przebytych w gułagu.
 
Napisałam więc do Ambasady Polski w Moskwie list. Krótki. Powołałam się na to, że Żydzi mają swoją Ojczyznę – Polskę,  która o nich pamięta. Tylko my Polacy Ojczyzny nie posiadamy. O nas nikt nie pamięta. Nie wiem czy to poskutkowało, czy trafiło wreszcie na kogoś życzliwego. Ale byłam już u kresu sił a moja rozpacz osiągnęła dno. Postanowiłam się sfotografować  i jeżeli do 1 miesiąca nie otrzymam odpowiedzi (kończył się termin realizacji repatriacji) to w warunkach obozowych nie mam sensu wysługiwać się Sowietom i budować komunizmu. Myślałam o ostateczności.
 
Ale za 3 tygodnie przyszło wezwanie do administracji obozu. Sobieraj sia s wieszczami  - pakuj się z rzeczami. Na etap.
 
I oto jestem w Polsce. Po dwóch miesiącach podróżowania z przerwą na pobyty w więzieniu w Moskwie i w Brześciu, a na końcu w Przemyślu. Przesłuchania, formalności, starania o pracę i mieszkanie. No i mam. Mam pokoik 16 m kw., stałą pracę, pożyczone łóżko, stół , 2 krzesła i pościel, sztućce, kubek i talerz. A szczęście jest wielkie. Nieopisane. (…)
 
W więzieniu w Przemyślu byłam przesłuchiwana  szczegółowo ze swojej przestępczej działalności  przez 3 dni przez prokuratora rzeszowskiej prokuratury. Poinformował mnie, że według kodeksu karnego PRL groził mi wyrok dwóch lat więzienia. Odbyłam 7 z 25 lat. Dlatego czwartego dnia pobytu zostałam  zwolniona. Otrzymałam Kartę Repatriacyjną, buty, jesionkę oraz 300 zł i bilet kolejowy do miejsca zamieszkania mojego ojca. Było to 5 grudnia 1958 r. Żadne inne dokumenty nie zostały mi zwrócone.


Zaczynam z pokorą liczyć dni pór roku. Ani na chwilę nie zapominam, że to jest ostatni i jedyny, wymodlony, rok mojego życia. Mam 30 lat. Jest zima. Wiosna. Lato. Jesień. Uwierzyłam w swój wymodlony koniec. Ale człowiek nic nie może, za to Pan Bóg może wszystko. Nie umarłam. Kształciłam się i pracowałam. (…)  Dziś ma 85 lat. W podzięce za moje ocalenie z łagrów odwiedzam sanktuaria maryjne.

    Imię i nazwisko znasne redakcji
(zachowano pisownię autorki wspomnień)

ZAPRASZAMY NA NASZE KANAŁY


25 listopada 2020
Środa
Dzieła Twe wielkie i godne podziwu

PROGRAM POSŁUGI

Bazylika
Msze Święte

7.30,12.00, 18.00
18.00 w intencji chorych i umierających.
Po Mszy św. błogosławieństwo dla chorych
Nabożeństwa:
kościół górny - Kaplica Najświętszego Serca Jezusowego:
Adoracja Najświętszego Sakramentu: 14.00 – 16.00
Koronka do Miłosierdzia Bożego: 15.00
Różaniec 15.30

Kościół św. Doroty
Msze Święte
7.00, 17.00
Nabożeństwa
Różaniec: 16.30


Kościół Matki Bożej
Dziesięciu Cnót Ewangelicznych

Msza Święta
7.30

realizacja LM Internet  LM Internet