Matka Boża Bolesna
Główka25 orkiestra przed Bazyliką
SANKTUARIUM MATKI BOŻEJ LICHEŃSKIEJ
BOLESNEJ KRÓLOWEJ POLSKI
Być marianinem - rozmowa z ks. Tomaszem Nowaczkiem MIC
 
W pierwszy czwartek kwietnia, jak co miesiąc, w Licheniu modlimy się w intencji powołań kapłańskich, zakonnych i misyjnych. Przy tej okazji, zapraszamy do przeczytania rozmowy, którą z ks. Tomaszem Nowaczkiem MIC, przełożonym prowincjalnym księży i braci marianów, przeprowadził Robert Adamczyk z biura prasowego licheńskiego sanktuarium. 
 
Zgromadzenie Księży Marianów obchodzi właśnie 350-lecie swojego istnienia. 11 grudnia 1670 r. o. Stanisław Papczyński w pustelni w Puszczy Korabiewskiej (obecnie Mariańskiej) dokonał tzw. aktu oblatio, czyli ofiarowania siebie, dając początek  wspólnocie szczególnie dedykowanej Maryi Niepokalanej. Kim są marianie i jak dziś wygląda sytuacja powołań w Zgromadzeniu?

Charyzmatyczną misją Zgromadzenia Księży Marianów jest czczenie Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, modlitwa za umierających i zmarłych w czyśćcu, jak również na wszelkie możliwe sposoby szerzenie królestwa Bożego na ziemi. Jaka jest zatem wola Pana Boga i jakie są znaki, które pozwalają nam ją nieco precyzyjniej uchwycić, odczytać i podjąć pewną drogę. Z pewnością takim znakiem jest coś, co dotyka cały Kościół, nie tylko naszą wspólnotę zakonną, w ogóle zakonników czy księży diecezjalnych, czyli brak powołań. To nie znaczy, że nie ma ich w ogóle. One istnieją, ale brak ich jest akurat na terenie polskiej Prowincji. Szczęśliwie, w sposób błogosławiony, Pan Bóg udziela nam łaski radości z powołań w Afryce, Azji czy obu Amerykach – północnej i południowej. Na tym tle widzimy, że Polska przestała być, mówiąc kolokwialnie, „zagłębiem powołań”, a staje się pomału wspólnotą potrzebującą nowych marianów, świętych członków naszego zgromadzenia. To jeden ze znaków, nad którym powinniśmy się już dzisiaj poważnie zastanawiać. Nad tym, między innymi, pochyliliśmy się.
 
Co wyróżnia Zgromadzenie Księży Marianów? Co atrakcyjnego jest w tej wspólnocie, że rzeczywiście warto podjąć z nią razem drogę ku wieczności?
 
To, co powinno być dzisiaj atrakcyjne dla człowieka, to świętość marianów. Czyli odważne, radykalne pójście za Jezusem Chrystusem – czystym, ubogim i posłusznym. To znaczy praktykowanie, bardzo poważne, wartości powołaniowych, tych, które podaje nam Ewangelia. Czyli naśladowanie Chrystusa w Jego ubóstwie, posłuszeństwie i czystym życiu, ale jednocześnie to wszystko prowadzi ku temu, by nasze życie ofiarować, oddać dla Kościoła, dla samego Chrystusa, człowieka, w którym Chrystusa rozpoznajemy. 
 
Formacja zakonna to długotrwały proces. Może ksiądz wyjaśnić jak ona wygląda u marianów, od momentu podjęcia decyzji o wstąpieniu do zakonu, do dnia święceń?
 
To formacja do naśladowania Jezusa Chrystusa. Fantastyczne jest to, że dzieje się to w kontekście międzynarodowym. Nasze seminarium ma przewagę ludzi z różnych nacji i to tak oryginalnych krajów, jak Rwanda, Kamerun, Brazylia czy Kazachstan. Myślę, że to jest atrakcyjną stroną poznawania, bardzo konkretnego, Kościoła powszechnego. Kontekstów, z jakich nasi bracia pochodzą, uczenia się różnych rzeczy uwarunkowanych kulturowo. Oni są rzeczywiście inni, a jednocześnie ożywiani tym samym charyzmatem, bo są lub pragną zostać marianami. Pragną złożyć śluby wieczyste, przyjąć święcenia diakonatu i ostatecznie być wyświęconymi na kapłanów Kościoła katolickiego, kapłanów Jezusa Chrystusa. To odbywa się w etapach kontaktu z powołaniowcami, kiedy nawiązujemy pierwszą spontaniczną znajomość ze zgromadzeniem, następnie wchodzimy w pierwszy zasadniczy etap formacji czyli roczny postulat, kiedy badamy nasze motywacje i prawdziwość głosu, czy Bóg na pewno powołuje mnie do marianów, do takiej służby w Kościele i świecie. Później rozpoczyna się nowicjat, który przygotowuje do pierwszych ślubów, a więc to już poważny etap zdążania do tego, by być marianinem. Po roku nowicjatu następuje 6 lat studiów seminaryjnych, podczas których wydarzają się śluby wieczyste, święcenia diakonatu i prezbiteratu. 

W jaki sposób zachęciłby ksiądz młodych, ale i już dojrzałych mężczyzn, do wstąpienia do mariańskiego zgromadzenia?
 
Jest kilka takich zachęt, ale główną jest Duch Święty, który działa poprzez ludzi. To, co dla mnie jest „atrakcyjne” w naszym zgromadzeniu, to obecność bardzo konkretnej kobiety, co mężczyźnie może odpowiadać. Mówię to oczywiście na wyrost, proszę to potraktować jako próbę zobrazowania, co się dzieje w sercu marianina, a mianowicie jest to najpiękniejsza z kobiet - Najświętsza Maryja Panna. Najpiękniejsza również dlatego, że jest poczęta bez grzechu pierworodnego. Warto mieć kogoś takiego przy swoim boku. Mówię to nie dlatego, że należałoby uknuć sobie taką narrację, ale rzeczywiście ja to czuję w sercu. Cieszę się tym, bo jako mężczyzna jest to dla mnie ważne, tym bardziej, że jest to Matka mojego Pana - Jezusa Chrystusa. Tu otwiera się całe życie Chrystusa, które wzywa mnie, znów jako mężczyznę, to niezwykłej odwagi, podjęcia trudu. Naśladowanie nie jest tylko miałkim zadowalaniem się obecnością Chrystusa. To konkretna misja, która kończy się stratą życia na krzyżu. Potrzeba do tego odwagi i walki. Jest wiele niebezpieczeństw i w życiu świeckim i w zakonie, by być konformistą, uwić gniazdko i żyć jak pączek w  maśle. Jednak przykład Chrystusa pokazuje, że nie na tym życie polega. Życie warto oddać za drugiego człowieka, dla Ewangelii, dla najwyższej wartości poznania Chrystusa i umiłowania Jego Kościoła. To element walki, zmagania najpierw z samym sobą, bo człowiek rozpoznaje najpierw na tej drodze siebie jako grzesznika, w którym kruszą się wszystkie ideały, zamiary żywione do świata. W zakonie szybko się uczymy, że nie da się kochać Boga, nie kochając ludzi. To konkretni bracia, parafianie, ludzie w apostolatach, którzy może mnie irytują i z którym nie mam ochoty przebywać. To jednak walka, w której muszę się przemóc. Nie mówiąc o podejmowaniu znacznie większych i bardziej wymagających dzieł, które potrzebują hartu ducha, poważnego dążenia do celu i zachowania świętości, co jest rzeczą absolutnie zasadniczą. I wreszcie, co jest ciekawością i obietnicą w życiu marianina to życie wieczne. Pamięć o kresie życia – zmarłych, umierających, obserwowanie ich walki kształtuje w człowieku osobowość. Jesteśmy tu tylko pielgrzymami, nie jesteśmy tu na stałe, a nasza ojczyzna jest w niebie. Przygotowujemy się na to, by oddać Bogu całkowicie wszystko, na wzór naszego Mistrza: „w ręce Twoje oddaję ducha mego”. Wiemy, że to nastąpi i czyni to świat bardzo realnym, nie zawieszonym między niebem a ziemią. Czyni to ludzi mocno stąpających po ziemi, pragnących nieba, bo ono stało się obietnicą dla nas po zmartwychwstaniu Chrystusa i w czasie ziemskiej działalności. On mówi: „idę przygotować wam miejsce”. Tego oczekujemy.
 
Czy zdarzyły się lata, kiedy nie było święceń?
 
Niestety tak. Ubolewam, że tak było. I w tym roku mamy jeden rocznik pusty, bodajże drugi. W tym roku jednak, mamy nadzieję, trzech współbraci przyjmie święcenia prezbiteratu. Dwóch Polaków i Białorusin. Będą święceni w swoich placówkach pochodzenia, tj. w Elblągu oraz w Rosicy na Białorusi.   

Jakie będą, lub już są, skutki kryzysu, który dotyka Kościół i jednoczenie Zgromadzenie Księży Marianów? 

Kryzys nie jest dla nas ostatnim słowem, przynajmniej ja mam to w sercu. Kto wie, może jest pierwszym słowem Pana Boga na pewnym odcinku drogi, który mówi: „słuchajcie, ostrożnie”. Jest okazją do pewnego wzrostu. Trzeba sobie uświadomić, że być może odeszliśmy od pierwotnych ideałów, może czegoś nie potrafimy uwidocznić, dlatego, że zapomnieliśmy tym żyć. Albo dlatego, że gdzieś zdryfowaliśmy, bo wystraszyliśmy się tego świata, który jest bardzo roszczeniowy, jest nasycony różnymi nowościami, możliwościami, które mogą wydawać się młodemu człowiekowi bardziej atrakcyjne. Musimy się w tej nowej rzeczywistości niejako na nowo zorganizować, rozpocząć wszystko od Chrystusa. Punkt odnowy leży po prostu w ponownym odnalezieniu naszego Mistrza, Jezusa Chrystusa, i przylgnięciu całym sercem i wszystkim, co mnie stanowi, jako człowieka: to, co robię, w czym funkcjonuję, jak działam. Wszystko trzeba podporządkować Chrystusowi, by Jego ukazać. Podjąć misję św. Jana Apostoła „to jest Baranek Boży, który gładzi grzechy świata”. Powiedzieć to ludziom, do których jesteśmy posłani, że to jest do odnalezienia u marianów.
 
Dziękuję za rozmowę. 


Licheń Stary, 2 kwietnia 2020 r.

ZAPRASZAMY NA NASZE KANAŁY


25 listopada 2020
Środa
Dzieła Twe wielkie i godne podziwu

PROGRAM POSŁUGI

Bazylika
Msze Święte

7.30,12.00, 18.00
18.00 w intencji chorych i umierających.
Po Mszy św. błogosławieństwo dla chorych
Nabożeństwa:
kościół górny - Kaplica Najświętszego Serca Jezusowego:
Adoracja Najświętszego Sakramentu: 14.00 – 16.00
Koronka do Miłosierdzia Bożego: 15.00
Różaniec 15.30

Kościół św. Doroty
Msze Święte
7.00, 17.00
Nabożeństwa
Różaniec: 16.30


Kościół Matki Bożej
Dziesięciu Cnót Ewangelicznych

Msza Święta
7.30

realizacja LM Internet  LM Internet