Nie tylko opowiedzieć Jej historię, ale przejść razem z Nią drogę wiary, nadziei i miłości.
14 sierpnia na placu przed bazyliką licheńską o godz. 20.30 po raz pierwszy w Polsce zaprezentowano misterium o życiu Matki Bożej zatytułowane „A na imię Jej było Maryja”.
Jego przygotowanie na swoje barki wzięła działająca przy licheńskim sanktuarium grupa „Magnificat”, prowadzona przez ks. Adama Stankiewicza MIC, wicekustosza sanktuarium i przełożonego licheńskiej wspólnoty marianów. W misterium zaangażowanych było około stu aktorów amatorów oraz wiele osób, które przez kilka miesięcy pracowały nad przygotowaniem projektu.
Pragnienie, które dojrzewało przez lata
Jak podkreślił ks. Adam Stankiewicz MIC, reżyser i organizator misterium, inspiracją dla niego było przede wszystkim to, że Licheń jest sanktuarium poświęconym Matce Bożej.
– Pomysł, żeby przygotować misterium o życiu Matki Bożej, zrodził się ładnych kilka lat temu w kontekście przedstawionego w naszym sanktuarium misterium Męki Pańskiej. To maryjne powstało z kilku powodów: pierwszym jest miejsce, w którym się znajdujemy, czyli sanktuarium maryjne; drugim to Maryja jako Matka Kościoła, która jest Matką każdego z nas, troszczy się o nas i prowadzi do Jezusa; a trzecim jest misja naszego Zgromadzenia Księży Marianów – szerzenie czci Niepokalanie Poczętej Matki Bożej.
Pragnienie dojrzewało przez lata, aż w końcu znalazło swoją realizację. Przygotowania do misterium rozpoczęły się późną wiosną i trwały przez kolejne miesiące.
Jak pokazać życie Maryi?
Stworzenie widowiska o życiu Matki Bożej było dla twórców dużym wyzwaniem. W Ewangeliach nie znajdziemy bowiem wielu szczegółowych opisów życia Maryi, dlatego scenariusz wymagał zebrania wydarzeń opisanych w Piśmie Świętym oraz twórczego rozbudowania ich w taki sposób, aby oddać ducha tamtego czasu, ale przede wszystkim zachować najważniejsze przesłanie wypływające z każdej sceny.
Misterium prowadziło widzów przez najważniejsze wydarzenia związane z postacią Matki Najświętszej. Historia opowiedziana podczas misterium rozpoczęła się od grzechu Adama i Ewy – wydarzenia, po którym pojawia się zapowiedź Niewiasty, Matki Zbawiciela.
Następnie aktorzy zaprosili widzów, aby towarzyszyć Maryi w wydarzeniach znanych z kart Ewangelii – od Jej powołania na Matkę Zbawiciela, przez narodzenie i życie Jezusa, aż po Jego mękę i śmierć.
Podczas misterium zaprezentowana została również scena, która nie jest opisana w Piśmie Świętym, a mianowicie ukazanie się Jezusa zmartwychwstałego Jego Matce.
– Za tym przemawia też Tradycja Kościoła i nauczanie, chociażby św. Jana Pawła II, który w jednej z katechez stwierdził, iż „Jezus najpierw ukazał się swojej Matce, Tej, która była Mu najwierniejsza i w chwili próby zachowała niezłomną wiarę” – wyznał ks. Stankiewicz.
Całość zwieńczyła poruszająca scena Wniebowzięcia Maryi.
„Matka Boża zasługuje na coś takiego”
Jak zaznaczył ks. Adam, dla niego osobiście realizacja tego projektu była spełnieniem marzeń.
– Bardzo się cieszę z tego, że powstała grupa, która zechciała zaangażować się w przygotowanie tego misterium. Uważam, że Matka Boża zasługuje na to, aby Ją jeszcze bardziej znano, kochano i naśladowano.
Świadectwo aktorów
Tuż po zakończeniu misterium o swoich doświadczeniach związanych z udziałem w przedstawieniu opowiedzieli również sami aktorzy.
W postać Maryi wcieliła się pani Beata. Jak sama przyznała, otrzymanie tej roli było dla niej ogromną łaską, ale również dużym wyzwaniem.
– Oddałam się w ręce Maryi, poprosiłam o Jej prowadzenie i o to żebym po prostu była narzędziem w Jej dłoniach.
Przyznaje również, że towarzyszyła jej świadomość, iż jest to postać wyjątkowa i niemożliwa do odegrania w pełni.
– Myślę, że nikt nie jest godzien zagrać Maryi. Chciałam to zrobić jak najlepiej. Od momentu otrzymania roli zawsze powierzałam wszystko Maryi i modliłam się, żebym mogła zaprezentować Jej postać i chwalić Jezusa Chrystusa jak najlepiej.
„Robimy to dla Maryi”
Wśród osób zaangażowanych w misterium znalazła się również pani Karolina. Jak podkreśliła, całe przedsięwzięcie było dla aktorów bardzo mocnym przeżyciem. Szczególne znaczenie miała dla nich wspólna praca pod kierunkiem ks. Adama Stankiewicza MIC.
– Bardzo przeżyliśmy to wydarzenie. Ksiądz Adam był naszym cierpliwym reżyserem, ale pozwalał nam zawsze być sobą. Ale za każdym razem przypominał również, że robimy to dla Maryi.
Oby to, co wydarzyło się na placu przed licheńską bazyliką w wigilię uroczystości Wniebowzięcia Maryi pozostało na długo w sercach widzów, a Maryja prowadziła nas wszystkich do swojego Syna.












































































