Dzień Dawcy Szpiku przebiegał w sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej w atmosferze radości i czynionego dobra. Po raz kolejny licheńscy pielgrzymi nie zawiedli. Podczas akcji, która miała miejsce w niedzielne popołudnie od godz. 12.00 do 18.00, zarejestrowano 41 potencjalnych dawców.
Członkinie Koła Gospodyń Wiejskich w Sławoszewku w niedzielę, 27 września, przeprowadziły na terenie sanktuarium akcję rejestracji potencjalnych dawców szpiku. Do pielgrzymów zgromadzonych w bazylice na Mszy św. o godz. 12.00 słowa zachęty skierował ks. kustosz Sławomir Homoncik MIC.
– Może nie wszyscy zdajemy sobie sprawę, ale w dzisiejszych czasach wiele osób choruje na białaczkę. Często jedyną szansą dla nich, zwłaszcza dla dzieci, jest przeszczep szpiku. Warunkiem powodzenia jest znalezienie odpowiedniego dawcy, który ma identyczny profil genetyczny, czyli tak zwanego „bliźniaka genetycznego”. Jeśli więc ktoś z Was nie ma obciążeń zdrowotnych i chce znaleźć się w rejestrze, to zachęcamy. Pamiętajmy, że w ten prosty sposób można komuś uratować życie – podsumował ks. kustosz.
Na apel kapłana odpowiedzieli zarówno ludzie młodzi, po 18 roku życia, jak i osoby w średnim wieku, które z zamiarem bycia potencjalnym dawcą szpiku nosili się od wielu lat.
– Chciałabym pomóc drugiemu człowiekowi, jeśli zaistnieje taka potrzeba. Myślałam o tym już od wielu lat, ale się wahałam. Dzięki temu, że przyjechałam tutaj i akurat prowadzona jest akcja rejestracji dawców szpiku, uznałam, że to jest ten dzień – dzieli się świadectwem kobieta, która przyjechała do Lichenia z rodziną z Bełchatowa.
Pielgrzym z Łodzi podjął decyzję o włączeniu się w akcję, ponieważ, jak stwierdził: lubi pomagać.
– Lubię pomagać, od dwóch lat oddaję krew, do czego namówił mnie mój brat. Myślałem o zostaniu dawcą szpiku, lecz dotąd nie miałem okazji, a akurat jestem w Licheniu i jest opcja, aby to zrobić, więc czemu nie, to przecież nic nie boli – z przekonaniem mówi młody mężczyzna.
Wielką radość sprawiał widok młodych rodziców, którzy decydując się na rejestrację, dawali najpiękniejsze świadectwo swoim dzieciom, że tak naprawdę niewiele potrzeba, by działo się prawdziwe dobro. Kilka minut, jedno kliknięcie w aplikację w telefonie, by zalogować się do rejestracji, krótkie pobranie wymazu, a dobro zaczyna krążyć w świecie, gdzie właśnie ktoś może czekać na swoją drugą szansę.
On musi żyć…
Drugą szansę na życie otrzymał brat organizatorki wydarzenia w Licheniu, pani Anny Gościńskiej. Mężczyzna zachorował rok po tragicznej śmierci swojej żony.
– Brat poszedł do szpitala, ponieważ czuł się źle. Wszyscy sądziliśmy, że to z powodu stresu i trudnych doświadczeń. Okazało się, że ma białaczkę i szpiczaka mnogiego. Pomyślałam, że nie wyjdzie z tego bez przeszczepu szpiku, a po śmierci żony został z dwoma synami. Stwierdziłam, że trzeba zacząć działać i pomóc. Zorganizowałam rejestrację potencjalnych dawców dla niego. W jeden dzień w czterech miejscowościach zarejestrowałam 108 osób. Wierzyłam, że znajdziemy dla niego bliźniaka genetycznego. Lekarze mówili, byśmy się już pożegnali i przygotowali chłopców na najgorsze. Jak miałam im to powiedzieć? Zadzwonić i powiedzieć, że ich tata nie przeżyje? Wypłakałam się i stanowczo stwierdziłam, że tego nie zrobię. Powtarzałam sobie: On musi żyć… I cudownie wyszedł z choroby. Znalazł się dawca – opowiada pani Anna, kończąc słowami zachęty dla innych.
– Mojemu bratu się udało, żyje i pracuje. Liczba zarejestrowanych dawców w trakcie jednej akcji nie jest ważna. Może to właśnie w tej małej grupce znajdzie się ten genetyczny bliźniak. Musimy wiedzieć, że nie ograniczamy się tylko do Polski, bo działamy na całym świecie. Z mojej miejscowości dziewczyna uratowała życie choremu z Ameryki. Im więcej osób się zarejestruje, tym jest większa szansa, że uratujemy kogoś z ostrą białaczką – z entuzjazmem w głosie mówi pani Anna.
Święty patron
Podczas akcji udało się zarejestrować 41 potencjalnych dawców szpiku. To dzieło miłosierdzia, w które włączyło się licheńskie sanktuarium, miało miejsce pod pięknym patronatem św. Carlo Acutisa, młodego chłopaka, który zmarł na białaczkę w wieku 15 lat. Jego kaplica z relikwiami znajduje się w dolnej części bazyliki.
A skoro obecność św. Carla, to nie mogło również zabraknąć młodych pracowników sanktuarium, którzy przewodzą w Licheniu idei @lichenmlodych. Patrycja i Emanuel, bez wahania i z uśmiechami na twarzach, zarejestrowali się dzisiaj, czując potrzebę służby bliźniemu, co czynią zresztą każdego dnia, podejmując pracę w Domu Matki Bożej Licheńskiej.
To wspólne dzieło Dnia Dawcy Szpiku nie było przenoszeniem gór, ani nic nie kosztowało – jak zauważyła pielgrzymująca do sanktuarium z Ostrowa Wielkopolskiego młoda dziewczyna, już od dziesięciu lat zarejestrowana w bazie dawców szpiku – ale stało się szansą, by komuś pomóc. I co cieszy organizatorów wydarzenia, okazuje się, że nie taką małą, za co dziękujemy wszystkim Pielgrzymom.













