Od siedemnastu lat tworzą piękną tradycję rowerowego pielgrzymowania. Pielgrzymi- rowerzyści z Puław w tym roku pokonują 600-kilometrową trasę, która poprowadzi ich przez maryjne sanktuaria, w tym sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej.
Lata spędzone na pielgrzymim szlaku
Historia rowerowej pielgrzymki grupy z Puław rozpoczęła się w 2009 r. Od tamtej pory uczestnicy każdego lata pokonują setki kilometrów, przeżywając duchowe, maryjne rekolekcje w trasie.
Organizator pielgrzymki, Grzegorz Borek, podkreślił, że od początku przyświecała im jedna idea.
– Pielgrzymujemy i mamy jedno założenie, aby co roku na pielgrzymce był ktoś nowy. W tym roku mamy dwie nowe osoby, bardzo to cieszy – podkreślił.
Droga, która prowadzi coraz bliżej Boga
Od wielu lat ks. Ryszard Winiarski, autor katolickich książek, towarzyszy pielgrzymom na trasie. Jak sam przyznaje, to doświadczenie wzbogaca jego życie.
– Pielgrzymki więcej dają mi, niż ja jako duchowny w nie wnoszę. Tego czasu w roku naprawdę potrzebuję – wyznaje kapłan. Pielgrzymowanie uświadamia nam, że człowiek jest homo viator – istotą wędrującą i nie mamy tutaj stałego miejsca, to jedynie pobyt czasowy. Na pielgrzymkę zabieramy tylko niezbędne rzeczy, jest to symbol uwolnienie się od dóbr materialnych, chociażby na ten krótki czas – podkreśla ks. Ryszard.
Jego słowa dobrze oddają charakter rowerowego pielgrzymowania – prostego, wymagającego, ale jednocześnie budującego chrześcijańską siłę.
Licheń zachwyca po raz kolejny
– W Licheniu jesteśmy trzeci raz. Sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej zachwyca – powiedziała pani Anna z Puław, która posługuje w grupie medycznej podczas pielgrzymki.
Monumentalna bazylika, spokój, piękno miejsca, a przede wszystkim odczuwalna obecność Matki Bożej sprawiają, że Licheń staje się jednym z najbardziej wyczekiwanych przystanków na trasie.
Rower, modlitwa i wspólnota
– Maryja jest nam bardzo bliska, a rower to nasza pasja. Nie wyobrażamy sobie roku bez pielgrzymowania – bez tego trudu, modlitwy i rekolekcji w drodze. Tworzy się wspólnota, pomagamy sobie nawet w błahych sytuacjach, jak ostrzeżenie o dziurze na drodze, gdzie w codziennym życiu często zapominamy o takich drobnostkach. Tak rodzi się wzajemna troska i odpowiedzialność za drugiego człowieka– wyznali państwo Agnieszka i Jerzy, jedno z pielgrzymkowych małżeństw.
Na trasie liczy się każdy gest – od pomocy przy naprawie roweru po zwykłe słowo otuchy podczas wymagających momentów trasy.
Dla uczestników rowerowa pielgrzymka to droga zawierzenia Maryi, rekolekcje przeżywane w rytmie pedałowania i świadectwo, że do sanktuariów można dotrzeć nie tylko samochodem czy pieszo, ale także na dwóch kołach. Każdy kilometr staje się wówczas nie tylko odległością do pokonania, lecz także kolejnym krokiem na drodze wiary.
















