Przyjechały do Lichenia z różnymi historiami, doświadczeniami i pytaniami. Łączyło je jedno – pragnienie, by choć na chwilę zatrzymać się, wsłuchać w głos Boga i na nowo odkryć swoją wartość. W piątek, 4 września, 55 kobiet wzięło udział w Dniu Skupienia „Wezwałem Cię po imieniu”, zorganizowanym przez wspólnotę Odnowy w Duchu Świętym diecezji włocławskiej.
On jest „wodą żywą”
Uczestniczki wysłuchały dwóch konferencji wygłoszonych przez s. Judytę Pudełko ze Zgromadzenia Uczennic Boskiego Mistrza. W jednej z nich siostra sięgnęła do historii spotkania Jezusa z Samarytanką przy studni, opisanej w Ewangelii według św. Jana (J 4, 1–42).
W postaci Samarytanki uczestniczki mogły odnaleźć własne historie – pragnienia, doświadczenie niewystarczalności i ciężary, które noszą na co dzień. Jezus spotyka Samarytankę dokładnie tam, gdzie ona się znajduje. Nie odrzuca jej, lecz z bezinteresowną miłością prowadzi ku prawdzie o niej samej i o Bogu, przypominając, że tylko On jest „wodą żywą”, która może naprawdę zaspokoić pragnienie ludzkiego serca.
Nie musisz być zawsze silna
Ważnym momentem dnia była Eucharystia sprawowana w kaplicy Trójcy Świętej w licheńskiej bazylice. Mszy św. przewodniczył ks. Mateusz Szurgot z diecezji włocławskiej.
W homilii zwrócił uwagę na presję, z jaką wielu ludzi, a w szczególności kobiety, mierzy się każdego dnia.
– Od dziecka uczono nas, że trzeba być dzielnym, zaradnym, samowystarczalnym. Zawsze trzeba sprostać czyimś wymaganiom: rodziców, dzieci, małżonka, pracodawcy, środowiska, Kościoła. Boimy się, że jeśli powiemy: nie wiem, nie umiem tego, to zostaniemy ocenieni, porzuceni.
Kapłan wskazał, że przyznanie się do własnych ograniczeń nie musi oznaczać słabości. Przeciwnie – może otworzyć człowieka na doświadczenie Bożej obecności i pomocy.
– Drogie siostry, wierzę, że Bóg daje Wam dzisiaj prawo do tych trzech zdań: „Nie wiem”, „Nie potrafię”, „Nie poradzę sobie”. Nie bójcie się przed Jezusem przyznać, poprosić o pomoc. Właśnie wtedy zaczyna się wiara, właśnie wtedy Jezus może Was przyjąć w swoje ramiona – zaapelował ks. Mateusz.
Kobiety Jezusa – silne razem
Daria, organizatorka spotkania, podkreśla, że właśnie taka wspólnota jest jednym z najważniejszych owoców spotkań kobiet. Nie chodzi jedynie o przeżywanie jednego dnia, ale o budowanie relacji, które później przenoszą się do codzienności.
– Pan Bóg chce mieć silne i piękne kobiety, które będą się wzajemnie wspierać, będą światłem dla tego świata, będą Go głosić i zmieniać rzeczywistość, w której żyją. My spotykamy się, odpowiadając na to Jego pragnienie. Chcemy po prostu być razem, formować się, karmić się Nim, a następnie wracać do naszego świata i naszego codziennego życia, niosąc Go tam, gdzie jesteśmy.
W ten sposób krok po kroku tworzy się więź pomiędzy kobietami, które nie konkurują ze sobą, ale podają sobie rękę. Kobiet, które potrafią powiedzieć drugiej: „Nie jesteś sama”. Można powiedzieć, że rodzi się wspólnota wojowniczek Pana – kobiet, które swoją siłę czerpią nie z przekonania, że ze wszystkim poradzą sobie same, ale z wiary, że razem z Jezusem mogą przejść przez to, co przynosi życie.
„Dobrze nam jest u Licheńskiej Pani”
Nieprzypadkowo spotkanie odbyło się właśnie w Licheniu – miejscu, do którego organizatorki wracają od lat. Magdalena, jedna ze współorganizatorek wydarzenia, podkreśla:
– Często wracamy tutaj, do Lichenia, ponieważ dobrze znamy to miejsce i po prostu dobrze nam jest u Licheńskiej Pani. Cała nasza grupa organizująca te spotkania powstała osiem lat temu i mam poczucie, że przez te wszystkie lata Pan Jezus prowadził nas właśnie do tego miejsca i do dzisiejszego spotkania.
Zależy im również na tym, by podobne wspólnoty powstawały w innych środowiskach.
– Chcemy zachęcić inne kobiety, aby również w swoich środowiskach tworzyły takie grupy – spotykały się na modlitwie, wzajemnie wspierały, zarówno w codziennym życiu, jak i w wierze, a także razem wzrastały i się umacniały.
Przypomnieć sobie, kim jestem
Ania, jedna z uczestniczek, zwróciła uwagę na to, jak łatwo w codziennym życiu zapomnieć o wartości, którą każda kobieta posiada w oczach Boga.
– Dzięki takim spotkaniom jak dzisiaj możemy odkrywać wartość, jaką my, kobiety, posiadamy w Bogu. Ta wartość bardzo często jest przykrywana, zakopywana, a właśnie dzięki takim dniom Duch Święty może to odkopać i przypomnieć o tej naszej wartości.
Być może właśnie to było jednym z najważniejszych przesłań tego dnia: zanim kobieta zacznie zmieniać świat wokół siebie, potrzebuje usłyszeć, że sama jest kochana. Zanim stanie się oparciem dla innych, może pozwolić, by ktoś zaopiekował się również nią. A zanim znów ruszy do swoich codziennych obowiązków, może zatrzymać się przy Jezusie i powiedzieć Mu o wszystkim, co nosi w sercu. Siła kobiety nie zawsze polega na tym, że potrafi wszystko unieść. Czasem największą siłą jest odwaga, by pozwolić się podtrzymać – Bogu i drugiemu człowiekowi.







