SANKTUARIUM MATKI BOŻEJ LICHEŃSKIEJ BOLESNEJ KRÓLOWEJ POLSKI

Tam, gdzie służba drugiemu człowiekowi staje się modlitwą. Oaza Chorych i Niepełnosprawnych Regionu Konińskiego

„Służba to szczególny rodzaj modlitwy, okazja do spotkania Boga w drugim człowieku” – mówi jeden z wolontariuszy. W licheńskim sanktuarium od 14 do 23 lipca blisko sto osób – wolontariuszy, osób chorych, z niepełnosprawnościami oraz seniorów – tworzy wspólnotę, w której najważniejsza jest obecność, dobroć i wzajemna troska. Dla wielu uczestników te wczasorekolekcje są czymś znacznie więcej niż wakacyjnym wyjazdem, stają się doświadczeniem, które pozostaje w sercu na długo.

Oaza Chorych i Niepełnosprawnych regionu konińskiego ponownie zgromadziła się w sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej. Tegoroczne wczasorekolekcje odbywają się pod hasłem „Droga Mojżesza – od narodzin do śmierci”.

Wśród przybyłych znaleźli się nie tylko podopieczni wymagający codziennej pomocy, ale także seniorzy, którzy – choć często samodzielni – przyjechali przede wszystkim po to, by odnaleźć chwilę wytchnienia, przestrzeń do życzliwych rozmów oraz szansę na oderwanie się od samotności.

Pierwszy dzień poświęcono wolontariuszom, których przygotowywano do odpowiedzialnej służby. Uczestniczyli oni w szkoleniach prowadzonych przez ratowników medycznych oraz psychologów. Następnego dnia do Lichenia przyjechali podopieczni i rozpoczął się czas wspólnej modlitwy, rozmów, wzajemnej pomocy i budowania relacji.

„Wszystko stało się łatwiejsze dzięki ludziom i Bożej pomocy”

Tegorocznym organizatorem Oazy po raz pierwszy został ks. Robert Gumosiński z parafii św. Stanisława Biskupa w Kramsku. Jak przyznaje, początkowo towarzyszyły mu obawy.

– Przyszło mi organizować tę Oazę po raz pierwszy. Było trochę stresu i niepewności, ale szybko okazało się, że dzięki pomocy wolontariuszy, którzy są nieocenionym skarbem tej Oazy, oraz z Bożą pomocą wszystko staje się znacznie łatwiejsze – wyznał kapłan.

Służba, która uczy odpowiedzialności

Podczas Oazy, wolontariusze nie tylko towarzyszą swoim podopiecznym podczas modlitwy i wspólnego spędzania czasu. Każdego dnia pełnią dyżury dzienne i nocne, uczestniczą w przygotowywaniu posiłków, wspierają osoby chore w codziennych czynnościach i uczą się odpowiedzialności za drugiego człowieka.

– Wszystko jest skupione na Bogu. Jak powiedział Jezus – to, co uczyniliśmy jednemu z tych najmniejszych, Jemu uczyniliśmy. Służba jest pewnym rodzajem modlitwy, okazją do spotkania Boga w drugim człowieku oraz odpowiedzią na zaproszenie, które zostawił nam Chrystus – powiedział Filip z Włocławka, wolontariusz Oazy.

Jednocześnie przyznaje, że ten czas uczy także bardzo praktycznych umiejętności.

– Pamiętam, że kiedy pierwszy raz przyjechałem na Oazę, nigdy wcześniej się nie goliłem, a musiałem ogolić podopiecznego. Zajęło mi to ponad pół godziny, ale się udało. Później, kiedy przyszło ogolić samego siebie, było już zdecydowanie łatwiej– wspominał z radością i uśmiechem.

Największym darem jest po prostu być z drugim człowiekiem

Zosia z Łodzi po raz pierwszy przyjechała na Oazę chorych jako czternastolatka.

– Chciałam pomagać i poznawać ludzi. Spotkałam tutaj wspaniałe osoby, z których wiele stało się moimi przyjaciółmi. Zrozumiałam jednak, że sama obecność, rozmowa i wspólnie spędzone chwile są dla uczestników ogromnym darem. Możliwość takiego wyjazdu jest dla wielu prawdziwym skarbem, a połączenie tego z wiarą tworzy piękną wspólnotę, do której chce się wracać. Licheńskie sanktuarium jest do tego idealnym miejscem – możemy wspólnie spacerować, cieszyć się sobą, ale także modlić się i pogłębiać swoją relację z Jezusem i Jego Matką – opowiedziała wolontariuszka.

„Z młodymi ludźmi sam staje się młodszy”

Pan Henryk, niepełnosprawny uczestnik, od wielu lat przyjeżdża do Lichenia na wczasorekolekcje. Jak mówi, to właśnie obecności młodych ludzi sprawia, że odzyskuje siły i radość.

– Kiedy przyjeżdżam do Lichenia na Oazę, czuję, że młodość mnie nie opuszcza. Jestem wśród młodych ludzi, którzy zachwycają mnie swoją dobrocią, kulturą i gotowością do pomocy. Od wielu lat jestem wdzięczny za ten czas modlitwy i wspólnoty. To właśnie z młodymi ludźmi sam rosnę i się podnoszę. Widzę, że osoby żyjące blisko Boga są bardziej odpowiedzialne, potrafią dzielić się z innymi, pomagać sobie nawzajem i razem umacniać swoją wiarę– podkreślił.

Więcej niż wczasorekolekcje

Choć tegoroczna Oaza Chorych i Niepełnosprawnych regionu konińskiego dobiega końca, dla jej uczestników nie kończy się to, co najważniejsze. Wracają do swoich domów bogatsi o nowe przyjaźnie, doświadczenie altruistycznej służby i przekonanie, że nawet najdrobniejszy gest potrafi odmienić czyjeś życie.

W Licheniu, pomiędzy codziennymi obowiązkami, wspólną modlitwą i zwyczajnymi rozmowami, po raz kolejny okazało się, że największym darem nie są rzeczy wielkie, lecz obecność drugiego człowieka. To właśnie ona sprawia, że Oaza staje się miejscem, do którego chce się wracać.

Comparte la publicación