SANKTUARIUM MATKI BOŻEJ LICHEŃSKIEJ BOLESNEJ KRÓLOWEJ POLSKI

Akcja krwiodawstwa w licheńskim sanktuarium. Uzależnienie od czynienia dobra.

W niedzielę, 9 sierpnia, w sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej po raz kolejny odbyła się akcja honorowego krwiodawstwa. W godzinach od 8:30 do 12:00 w Sali Całunu Turyńskiego, w dolnej części bazyliki, pielgrzymi i mieszkańcy regionu mogli podzielić się tym, co bezcenne – własną krwią, która może uratować ludzkie życie.

To nie pierwszy raz, kiedy w licheńskim sanktuarium organizowana jest zbiórka krwi. Jak pokazuje doświadczenie kolejnych akcji, miejsce modlitwy staje się również miejscem wyjątkowego spotkania z drugim człowiekiem i konkretnym gestem miłości bliźniego.

„W tym miejscu serca biją troszeczkę inaczej”

Pomysł organizowania akcji krwiodawstwa właśnie w sanktuarium nie jest przypadkowy. Pani Sylwia Pokrywczyńska-Baydar, prezes Klubu Młodzieżowego Honorowych Dawców Krwi PCK w Kole, podkreśla, że Licheń jest szczególnym miejscem dla tego rodzaju inicjatywy.

– Myślę, że to jest piękne miejsce, bo w sanktuarium, w miejscu modlitwy, ludzie są chyba bardziej skorzy do tego, żeby być dobrzy i żeby tym dobrem się dzielić – mówi. – Zwłaszcza że tutaj, pod okiem Matki Bożej Bolesnej Królowej Polski, chyba serca biją troszeczkę inaczej i są wrażliwsze na ludzkie potrzeby.

Tegoroczny termin akcji miał również szczególne znaczenie. Już 14 sierpnia przypada wspomnienie św. Maksymiliana Marii Kolbego – patrona krwiodawców.

– Pięknie że, ten swój trud pielgrzymkowy i dzielenie się takim wspaniałym dobrem, jakim jest krew, włączyć w obchody i uroczystości związane właśnie z naszym patronem, patronem krwiodawców – dodaje pani Sylwia.

38 osób chciało pomóc. 32 oddały krew

Tegoroczna akcja przyniosła bardzo konkretny owoc. Zarejestrowało się 38 osób, spośród których 32 zostały zakwalifikowane do oddania krwi. Łącznie udało się zebrać 14 litrów i 400 mililitrów tego bezcennego leku.

Szczególnie cieszy fakt, że aż 15 osób po raz pierwszy w życiu zdecydowało się zostać krwiodawcami – właśnie podczas akcji zorganizowanej w Licheniu.

Nie wszyscy, którzy zgłosili się do punktu, mogli oddać krew. Każdy potencjalny dawca przechodzi bowiem odpowiednią kwalifikację i badania, które pozwalają ocenić, czy jego stan zdrowia umożliwia bezpieczne oddanie krwi.

– Jeżeli ktoś się waha, to zawsze warto spróbować– zachęca pani Sylwia. –Jeżeli nigdy nie doświadczył, jak to jest być bohaterem, który ratuje dzięki jednej donacji trzy ludzkie życia, to niech spróbuje.

Jak podkreśla, nie trzeba być kimś wyjątkowym, aby zrobić coś wyjątkowego.

– Niech zobaczy, jak to jest być takim supermenem bez peleryny – zwykłym człowiekiem, który właśnie realnie uratował komuś życie i zdrowie.

O tym, czy dana osoba może zostać dawcą, decyduje kwalifikacja medyczna i badania wykonywane przed donacją. Dlatego osobom, które się wahają, wolontariusze mówią po prostu: warto spróbować.

Czasem wystarczy decyzja podjęta spontanicznie

Wśród osób zaangażowanych w organizację akcji byli wolontariusze i instruktorzy pierwszej pomocy. Jak przyznają, podczas spotkań krwiodawstwa zdarzają się osoby, które decyzję o oddaniu krwi podejmują zupełnie spontanicznie.

– Po raz pierwszy spotkałam się z tym, że kiedy zachęcamy: „Jeżeli dzisiaj jest taka akcja, to może spróbujesz?”, ludzie rzeczywiście się decydują. Po prostu przychodzą, próbują i czasami okazuje się, że mogą oddać krew– opowiada Julka, wolontariuszka.

Jak podkreśla, to właśnie ludzie i ich historie najbardziej zapadają wolontariuszom w pamięć.

– Myślę, że najbardziej zapada mi w pamięć życzliwość ludzi, którzy przychodzą. Czasami sami nie wiedzą, czy mogą oddać krew, ale mówią: „Okej, spróbuję, może się uda”. I mają świadomość, że jeśli im się uda, mogą w ten sposób nawet uratować komuś życie – mówi.

W punkcie krwiodawstwa spotykają się zarówno osoby, które oddają krew po raz pierwszy, jak i zasłużeni dawcy, którzy mają za sobą wiele donacji.

– Niektórzy są zasłużonymi dawcami i opowiadają całą swoją drogę, jak to wyglądało. Myślę, że to też jest bardzo zapadające w pamięć – dodaje wolontariuszka.

„Czuję, że dobry czyn spełniłam”

Dla niektórych uczestników niedzielnej akcji była to pierwsza w życiu donacja. Jedna z kobiet, która zdecydowała się oddać krew, przyznała, że było to dla niej wyjątkowe przeżycie.

– Czuję, że się nowo narodziłam. Czuję, że dobry czyn spełniłam. – powiedziała tuż po oddaniu krwi.

Na pytanie, czy ma świadomość, że oddana przez nią krew może uratować komuś życie, odpowiedziała bez wahania:

– Taką satysfakcję czuję, że mogę komuś pomóc.

Jej decyzja była spontaniczna. Po uczestnictwie we Mszy Świętej postanowiła podejść do punktu krwiodawstwa.

– I niedziela pięknie przeszła– podsumowała z uśmiechem.

Dla innego uczestnika możliwość oddania krwi w Licheniu była spełnieniem osobistego marzenia.

– Spełniło się moje marzenie – oddałem krew w Licheniu.

Jedna donacja – realna pomoc

Krwiodawcy często mają przed oddaniem krwi różne obawy. Pojawiają się pytania, czy organizm „przyzwyczai się” do oddawania krwi, czy można oddać ją tylko raz, a także czy każda krew będzie odpowiednia.

– To są trochę mity, które zupełnie nie mają poparcia w rzeczywistości – wyjaśnia pani Sylwia. Można oddać krew raz w życiu, można też oddawać ją systematycznie. Nie jest to w żaden sposób uzależniające, chyba że uzależnimy się od czynienia dobra.

Dobro, które można zabrać ze sobą

Każdy z krwiodawców otrzymał również torbę ze zdrowym jedzeniem, które ma pomóc w uzupełnieniu składników odżywczych po oddaniu krwi. Jednak najważniejszym „prezentem” pozostaje świadomość, że kilka chwil poświęconych na donację może stać się dla kogoś bezcennym darem.

Akcja krwiodawstwa w licheńskim sanktuarium pięknie wpisuje się w przesłanie tego miejsca. Pielgrzymi przybywają tutaj, aby modlić się, prosić, dziękować i powierzać Matce Bożej swoje życie. Tego dnia wielu z nich zrobiło jeszcze jeden krok – swoją obecność i modlitwę połączyło z konkretnym czynem miłości wobec drugiego człowieka.

38 osób zgłoszonych. 32 donacje. 14,4 litra oddanej krwi. 15 nowych krwiodawców.

Za tymi liczbami stoją jednak przede wszystkim konkretni ludzie i ich decyzja: „Chcę pomóc”.

To właśnie dlatego akcja krwiodawstwa w sanktuarium jest czymś więcej niż tylko zbiórką krwi. Jest pięknym świadectwem tego, że dobro można czynić wszędzie – także w miejscu modlitwy, pod opieką Matki Bożej Licheńskiej.

Podziel się wpisem