„Jeżeli ktoś jest samotny, to tutaj tej samotności nie czuje. Ma wokół siebie życzliwych ludzi i prawdziwie świąteczną atmosferę” – mówił jeden z uczestników świątecznego pobytu w licheńskim sanktuarium.
Takie doświadczenie rodzinnego ciepła towarzyszyło uczestnikom pobytu świątecznego, który zorganizowano od 24 do 26 grudnia w Domu Pielgrzyma „Betlejem” w licheńskim sanktuarium. Tegoroczny pobyt zgromadził blisko 200 osób, w tym rodziny, małżeństwa, a także osoby samotne, które właśnie tutaj mogły odnaleźć życzliwość oraz wspólnotę.
Program pobytu został przygotowany tak, by sprzyjał zarówno duchowemu przeżywaniu świąt, jak też byciu razem i tworzeniu prawdziwie rodzinnej atmosfery.
Pierwszego dnia pobytu uczestnicy zasiedli do uroczystej kolacji wigilijnej, podczas której nie zabrakło łamania się opłatkiem oraz wspólnego śpiewania kolęd. Radość, zwłaszcza najmłodszym, przyniosło spotkanie ze św. Mikołajem, a czas odpoczynku dopełniły zimowy spacer z przewodnikiem po terenie sanktuarium oraz wspólne oglądanie filmu „Narodzenie”.
Centralnym punktem każdego dnia była Eucharystia sprawowana w bazylice licheńskiej.
Szczególnym punktem programu było spotkanie z ks. Andrzejem Gowkielewiczem MIC, wieloletnim misjonarzem. Jego świadectwo i rozmowa z uczestnikami nawiązywały do hasła trwającego roku liturgicznego: „Uczniowie-misjonarze”.
Dla wielu uczestników pobyt w Licheniu był przede wszystkim powrotem do dobrze znanego, duchowego domu. Pan Daniel, który przyjechał z żoną z Niemiec, podkreślał, że nie był to ich pierwszy świąteczny pobyt w sanktuarium.
– To już nasza kolejna wizyta. Radujemy się, że możemy przeżywać Boże Narodzenie razem z innymi uczestnikami właśnie tutaj, w Licheniu. Nasza rodzina z biegiem lat się zmniejsza, dzieci są w różnych miejscach, dlatego tym bardziej cieszymy się, że możemy być częścią „rodziny licheńskiej” i wspólnie się radować He said.
Podobne doświadczenie towarzyszyło pani Bożenie, dla której były to pierwsze święta spędzane poza domem.
– Czuję się tutaj bardzo dobrze. To są święta, w których czuć, że Bóg naprawdę jest na pierwszym miejscu. Sprzyja temu bliskość sanktuarium i obecność tych ludzi. Choć przyjechałam z pewną niepewnością, dziś wiem, że jeśli miałabym spędzać święta poza domem, to właśnie tutaj - she admitted.
Po raz kolejny sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej stało się prawdziwym Domem Matki, domem, do którego można wracać niezależnie od życiowej drogi, wieku czy sytuacji. W tych świątecznych dniach szczególnie mocno wybrzmiało doświadczenie bliskości i wspólnoty, tak potrzebne zwłaszcza tym, którzy na co dzień zmagają się z samotnością.











