SANKTUARIUM MATKI BOŻEJ LICHEŃSKIEJ BOLESNEJ KRÓLOWEJ POLSKI

W oczekiwaniu na Pana: Duchowe przygotowania w licheńskim sanktuarium

Czwarta niedziela Adwentu w bazylice licheńskiej stała się dla tysięcy pielgrzymów czasem
intensywnego wyciszenia i poszukiwania Bożego miłosierdzia. Najbardziej wymownym obrazem tego dnia były długie kolejki do konfesjonałów, które wypełniły nawy świątyni jeszcze przed rozpoczęciem południowej liturgii. Świadczyły one o głębokim pragnieniu wielu wiernych, by do nadchodzących świąt Bożego Narodzenia przygotować się nie tylko zewnętrznie, ale przede wszystkim poprzez uporządkowanie wnętrza własnego serca.

Uroczystej Mszy Świętej o godzinie 12:00 przewodniczył ks. Sławomir Homoncik MIC, kustosz sanktuarium. Już w słowach wprowadzenia nakreślił on cel niedzielnego zgromadzenia: „Potrzebujemy spotkania z Jezusem, potrzebujemy Jego mocy. To jest dar dla nas i chciejmy przyjąć ten dar w naszych sercach” – mówił kapłan, witając pielgrzymów, którzy przybyli przed oblicze Matki Bożej Licheńskiej, by właśnie tutaj, w Jej bliskości, spędzić ostatnie chwile adwentowego oczekiwania.

W wygłoszonej homilii ks. Kustosz, spoglądając na rzesze wiernych trwających przy kratkach konfesjonałów, wskazał na istotę nadchodzących świąt. Podkreślił, że Bóg pragnie na nowo wejść w ludzkie życie – zwłaszcza w te jego obszary, które są naznaczone niepokojem, nerwowością czy grzechem. „I chwała tym, którzy czują w sobie taką potrzebę, by dzisiaj czy w tych najbliższych dniach uczynić mieszkanie dla Jezusa Chrystusa, to znaczy wejść w przestrzeń łaski, przeżyć ten czas, będąc w stanie łaski uświęcającej. To jest godne zauważenia i pochwały. Bóg tego bardzo pragnie”zaznaczył marianin. Przypomniał również, że mimo świątecznego zabiegania warto usłyszeć głos Boga, który zapewnia: „Ja chcę być z tobą w tym świątecznym czasie, chcę się narodzić w twoim życiu, w twoim domu, w twoim sercu, w twojej rodzinie”.

Ważnym elementem nauki było wezwanie do uważnego odczytywania znaków obecnych w sanktuarium. Ksiądz Homoncik wymieniał je kolejno, od czerwonej lampki wiecznej przy tabernakulum, wzywającej do zatrzymania się przed Panem, po znaki ściśle adwentowe: płonące świece na wieńcu, pustą jeszcze szopkę przygotowaną przy ołtarzu czy Betlejemskie Światło Pokoju, które duchowo przenosi wiernych do kolebki chrześcijaństwa. Szczególną uwagę poświęcił znakowi Cudownego Obrazu, na którym orzeł na piersi Maryi przypomina o Jej miłości do narodu i tej konkretnej ziemi. Zauważył przy tym z duszpasterską troską, że dla człowieka szukającego pojednania z Bogiem, najistotniejszym znakiem staje się w danej chwili zapalona lampka w konfesjonale – znak obecności spowiednika i Bożego przebaczenia.

Podczas liturgii celebrowano także obrzęd błogosławieństwa sianka pod wigilijne obrusy oraz domowych żłóbków. Sianko, które wierni mogli zabrać do swoich domów, przechodząc po Mszy św. ścieżką wokół ołtarza głównego, nabiera w tym czasie wymiaru symbolicznego – przypomina o ubóstwie, skromności i pokorze, w jakich przyszedł na świat Zbawiciel. Jest znakiem, że Bóg wybiera to, co słabe i małe, by tam zamieszkać. Najmłodsi uczestnicy liturgii otrzymali figurki małego Jezusa, a kobiety spodziewające się potomstwa zostały objęte specjalnym błogosławieństwem, podkreślającym świętość życia i nadzieję płynącą z macierzyństwa.

Duchowy wymiar ostatniej niedzieli Adwentu w Licheniu potwierdził, jak bardzo współczesny człowiek potrzebuje zakotwiczenia w wierze. Aby wyjść naprzeciw potrzebom wiernych, sanktuarium przygotowało dodatkowy czas na sakrament pokuty. W najbliższą środę w bazylice przez cały dzień, od godziny 9:00 do 16:00, w konfesjonałach dyżurować będą spowiednicy, zapraszając każdego do pełnego i radosnego przeżycia tajemnicy Narodzenia Pańskiego.

Podziel się wpisem