SANKTUARIUM MATKI BOŻEJ LICHEŃSKIEJ BOLESNEJ KRÓLOWEJ POLSKI

Wykonało się w Miłości. Wielki Tydzień w licheńskim sanktuarium.

W sercu licheńskiego sanktuarium, u stóp Matki Bożej Bolesnej, rozpoczęliśmy najważniejszą drogę w roku – Święte Triduum Paschalne. To nie jest jedynie wspomnienie dawnych wydarzeń, lecz żywe Misterium, w którym czas splata się z wiecznością, a nasze codzienne troski zostają zanurzone w zbawczej męce, śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa.

Jak podkreślano w tegorocznych rozważaniach, dla chrześcijanina te dni są jak światło rzucone na mrok codzienności. Są momentem, w którym nasza osobista historia – często naznaczona lękiem, grzechem i poczuciem pofragmentowania – zostaje dotknięta uzdrawiającą mocą Boga.

Holy Thursday

Uroczysta Msza Wieczerzy Pańskiej, sprawowana w bazylice licheńskiej pod przewodnictwem ks. Andrzeja Gowkielewicza MIC, wprowadziła wiernych w samo serce Świętego Triduum Paschalnego. Podniosły charakter liturgii podkreśliły głosy Chóru Bazyliki Licheńskiej „Stabat Mater” pod dyrekcją Jacka Hyżnego. Kiedy mury świątyni wypełnił hymn „Ludu kapłański, ludu królewski”, obrzędy te stały się żywym uczestnictwem w wyjściu z niewoli do wolności.

Teologia tego dnia ogniskuje się wokół światła, którego potrzebujemy w mrokach naszej codzienności. Jak podkreślił w homilii ks. Gowkielewicz, chrześcijanin żyje od Wielkanocy do Wielkanocy, a dzisiejszy wieczór to moment, w którym Chrystus rzuca blask na nasze lęki, niepokoje i niepewność o jutro. Centralnym punktem naszej odpowiedzi na to światło jest jedno, proste słowo: „Amen”. To biblijne potwierdzenie prawdy ma być świadomym „tak” wobec Bożej miłości, lecz – jak zauważył kaznodzieja – pociąga ono za sobą konkretną cenę:

– Chrześcijanin to ten, kto przyjmuje Komunię nie tylko po to, żeby mieć pokój w sercu, ale aby naśladować Jezusa Chrystusa – aby Chrystus w nas mógł być łamany i dawany innym. Kiedy mówię ‘Amen’, przyjmując Ciało Chrystusa połamanego, mówię: Panie, ja się zgadzam, że dla miłości drugiego człowieka i ja mogę być łamany.

Ta teologia „łamania” wybrzmiała najmocniej podczas udzielania Komunii świętej pod dwiema postaciami oraz w obrzędzie Mandatum. Nazwa tego gestu wywodzi się z antyfony „Przykazanie nowe daję wam” i stanowi najdoskonalszy wzór służby. Chrystus, przyjmując postawę niewolnika obmywającego nogi swoim uczniom, pokazał, że prawdziwa potęga tkwi w uniżeniu. To wezwanie do wyjścia poza sferę symbolu i zadania sobie pytania o własną gotowość do przebaczenia tam, gdzie panuje egoizm, pycha czy zadawnione urazy.

Przyjmując Krew Pańską – krew Nowego i Wiecznego Przymierza – wierni zostali zaproszeni do wejścia w relację z Bogiem, która uzdalnia do miłowania nieprzyjaciół. To krew wylana na odpuszczenie grzechów, która daje nam siłę, by nie bać się „śmierci” własnego ego na rzecz jedności w małżeństwie, rodzinie i sąsiedztwie. Uroczyste przeniesienie Najświętszego Sakramentu do kaplicy adoracji zakończyło liturgię, pozostawiając nas w ciszy czuwania. W tej licheńskiej Ciemnicy nasze „Amen” wybrzmiewało jako zgoda na to, by Chrystus prowadził nas przez noc męki ku blaskowi Zmartwychwstania.

Good Friday

Wielki Piątek w sanktuarium w Licheniu upłynął pod znakiem głębokiej kontemplacji miłości, która nie cofa się przed śmiercią. Obchody rozpoczęły się od Rodzinnej Drogi Krzyżowej, podczas której liczne rodziny, podążając za krzyżem, wsłuchiwały się w rozważania dotykające trudów i nadziei domowego Kościoła. Ta modlitwa stała się duchowym przygotowaniem do Liturgii Męki Pańskiej, która punktualnie o 18:00 zgromadziła wiernych w ogołoconej bazylice. Brak kwiatów, świec i ozdób, przy otwartym i pustym tabernakulum, wymownie symbolizował ogołocenie Chrystusa ze wszystkiego: uczniów, życzliwości, a ostatecznie i szat. Gdy asysta weszła w milczeniu, a główny celebrans upadł twarzą na ziemię, całe zgromadzenie w pokorze zjednoczyło się z modlitwą Jezusa w Ogrójcu, uznając w Nim Baranka Paschalnego, który bierze na siebie grzechy całego świata – przeszłe, teraźniejsze i przyszłe.

Liturgia Słowa była uroczyście wyśpiewaną Pasją według św. Jana. Opis Męki Pańskiej wybrzmiał głosami kustosza sanktuarium, ks. Sławomira Homoncika MIC, oraz chóru „Stabat Mater” pod dyrekcją Jacka Hyżnego. W wygłoszonej homilii ks. kustosz podjął głęboką refleksję nad ostatnim tchnieniem Zbawiciela i słowami: „Wykonało się”. Zauważył, że nie był to jedynie koniec ludzkiego życia, ale dopełnienie dzieła Odkupienia, które przełamuje ramy czasu i przestrzeni. Kaznodzieja przywołał poruszający obraz pękniętej skały Golgoty, przez którą krew Chrystusa – według tradycji – spłynęła aż do grobu Adama, obmywając początki ludzkiego istnienia. Drugim znakiem było rozdarcie zasłony przybytku, co oznacza, że Bóg w swojej ofierze zniósł dystans i sam wyszedł naprzeciw
człowiekowi, dając mu bezpośredni przystęp do swojej świętości.

W kluczowym momencie homilii ks. Homoncik wezwał wiernych do osobistego spotkania z Tajemnicą:

– Kiedy za chwilę będziemy adorować krzyż i składać pocałunek na ciele Jezusa, przeżyj ten moment bardzo osobiście. Oddaj Mu swoją przeszłość, może trudną, niezrozumianą, naznaczoną grzechem. Niech tam krew Jezusa wsiąknie i obmyje twoje życie. Ale także zaproś Go do swojej przyszłości – nieznanej i niepewnej. Tam też Twoje zbawienie będzie się dokonywać każdego dnia, jeśli na to pozwolisz.

Uwieńczeniem liturgii była poruszająca Adoracja Krzyża, do którego w długich kolejkach podchodzili wierni, aby ucałowaniem stóp Zbawiciela wyrazić swoją wdzięczność za dar Odkupienia. Po Komunii świętej nastąpiło uroczyste przeniesienie Najświętszego Sakramentu do Grobu Pańskiego. Tegoroczna dekoracja grobu, skomponowana z elementów szopki bożonarodzeniowej, przypomniała
o nierozerwalnym związku Wcielenia z Ofiarą – tam, gdzie Bóg przyszedł na świat, tam też składa swoje życie. Po odsunięciu symbolicznego głazu i umieszczeniu monstrancji z Ciałem Pańskim, bazylika wypełniła się Prawdziwą Obecnością, zapraszając do adoracji aż do radosnej Liturgii Paschalnej. To w tym miejscu, w ciszy grobu, spoczywa teraz nasza nadzieja, że śmierć Chrystusa nie jest klęską, lecz bramą do prawdziwego życia.

Holy Saturday

Wielka Sobota w bazylice licheńskiej była dniem najgłębszego teologicznego milczenia. W przeciwieństwie do gwarnych kościołów parafialnych, w których odbywało się święcenie pokarmów, licheńska bazylika pozostała przestrzenią czystej adoracji i wyczekiwania. Brak obrzędów błogosławieństwa potraw w murach świątyni pozwoliło wiernym na pełne zanurzenie się w tajemnicy

Sabbatum Sanctum – Świętego Sabatu, w którym Bóg odpoczywa w grobie po trudzie Odkupienia świata.
Teologia Wielkiej Soboty to teologia „Boga ukrytego”. Te dni to jedyny czas w roku, gdy Kościół trwa w całkowitym liturgicznym zawieszeniu – ołtarz pozostaje obnażony, a Ofiara Mszy Świętej nie jest sprawowana. Cała uwaga przybywających w ciszy do sanktuarium pielgrzymów skupiona była na Grobie Pańskim. To tam, w monstrancji wystawionej w symbolicznej grocie, spoczywało Ciało Chrystusa pod postacią Chleba. Cisza, która panowała w bazylice, nie była jednak pustką nicości, lecz „ciszą ziarna”, które obumarło w ziemi, by w ukryciu przygotować potęgę życia.
Wierni trwający na modlitwie w bazylice mogli przynieść do Grobu Pańskiego swoje własne „martwe sprawy” – sytuacje, które po ludzku wydają się bez wyjścia. Symbolika licheńskiego grobu, łącząca betlejemski żłóbek z grobową grotą, wybrzmiewała w tę sobotę z niezwykłą mocą: Ten, który przyjął ludzką naturę, przeszedł nasz los do samego końca, nie omijając nawet ciemności śmierci, by uczynić ją bramą.
Ta święta, niezakłócona żadnym obrzędem cisza trwała w bazylice aż do zapadnięcia zmroku. Stała się ona duchowym fundamentem pod nadchodzącą Wigilię Paschalną. To właśnie z tego milczenia, z tej pozornej klęski grobu, o zachodzie słońca wytryśnie radosne Alleluja, ogłaszając, że kamień został odrzucony, a śmierć pokonana raz na zawsze.

Podziel się wpisem