SANKTUARIUM MATKI BOŻEJ LICHEŃSKIEJ BOLESNEJ KRÓLOWEJ POLSKI

W intencji ludzi pracujących

Za wstawiennictwem św. Józefa w intencji ludzi pracujących modlono się podczas głównej Mszy Świętej w bazylice licheńskiej. 1 maja to nie tylko wspomnienie św. Józefa, rzemieślnika. Tego dnia licheńskie sanktuarium przeżywa także 174. rocznicę pierwszych objawień Matki Bożej Mikołajowi Sikatce.

Południowej Mszy Świętej przed cudownym obrazem Matki Bożej Licheńskiej przewodniczył ks. Sławomir Homoncik MIC, kustosz sanktuarium. Marianin podkreślał, że objawienia Matki Bożej sprzed 174 lat są nadal aktualne. W połowie XIX wieku Maryja przyszła, prosić Mikołaja, by przekazywał orędzie do nawrócenia i pokuty. Wtedy grzech dotykał tak samo ludzi jak współcześnie. Jej wołanie o nawrócenie było motywowane troską o człowieka Wypowiadała je z bólem, widząc, jak dzieci się gubią.

Ksiądz Homoncik zachęcał, by wyobrazić sobie, że Maryja mówi do nas, jak do Mikołaja i podjąć modlitwę oraz proces nawrócenia, do których wzywa. – Nawrócenie to pozwolenie, aby Bóg mnie kształtował, żebym mógł owocować. Ono nie jest tylko dla wielkich grzeszników, to codzienne powracanie, wierność małych rzeczy – wyjaśnił kapłan.

W homilii ks. kustosz też zwrócił uwagę na proces świeczczenia wspólnoty wierzących i zacierania się pojęcia sacrum oraz pustoszenia świątyń. – Do sanktuarium przyjeżdżają osoby, które chcą budować swoją wiarę. Dla innych przyjazd jest czymś w rodzaju wycieczki, pikniku. Przyjeżdżają na spacer, bo w Licheniu jest ładnie. Do bazyliki wchodzą, by tylko zrobić sobie zdjęcie i wychodzą, jakby się nic nie stało – mówił ks. Homoncik.

Nawiązując do odczytywanej tego dnia Ewangelii o szczepie winnym, ksiądz kustosz zauważył, że można być wszczepionym także w pogoń życiową. Angażować się w kolejne zajęcia, podczas, gdy cierpią bliscy. – W co jesteś wszczepiony, w co zapuszczasz korzenie i z czego czerpiesz życie? – pytał.

1 maja z grupą do Lichenia przyjechał ks. Sławomir Sobierajski, proboszcz parafii św. Wojciecha w Jabłonowie Pomorskim. Kapłan koncelebrował południową Mszę Świętą, a przy ołtarzu służyło dwóch ministrantów z grupy.

– To było duże, ciekawe i fajne przeżycie. Trochę się stresowałem –  wyznał Janek. Ministrant przyjechał, by modlić się w intencji swojej babci i dziadka. – Czułem duże szczęście, gdy zobaczyliśmy obraz Matki Bożej – dodał Kacper.

Ks. Sobierajski wyjaśnił, że pielgrzymowanie w maju jest tradycją w ich parafii, zapoczątkowaną przez poprzedniego proboszcza. – Przyjeżdżamy, by to, co nosimy w naszych sercach złożyć w najlepsze ręce, Maryi. Chcemy dziękować za to, co się wydarzyło w naszym życiu, za wszystkie łaski, jakich doświadczamy. Składamy też nasze obawy i lęki w ręce Matki, licząc na to, że przedstawi je samemu Bogu – opowiedział kapłan o celu pielgrzymowania grupy parafialnej. – Maj w polskiej tradycji i kulturze jest poświęcony Matce Bożej. Chcemy ją kontynuować, ale nie tylko odprawiać nabożeństwo majowe. Jeździmy też do sanktuariów maryjnych. Byliśmy już w Fatimie, planujemy jechać do Niepokalanowa. Chcemy przejść przez życie maryjnie.

Podziel się wpisem