SANKTUARIUM MATKI BOŻEJ LICHEŃSKIEJ BOLESNEJ KRÓLOWEJ POLSKI

Niedzielna Msza św. w lesie grąblińskim po uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny – pielgrzymka po nadzieję

Zgodnie z tradycją, w niedzielę po uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny pielgrzymi i parafianie udali się w procesji z kościoła św. Doroty do "kaplicy sosny" znajdującej się w lesie grąblińskim - miejscu objawień Matki Bożej. Mimo deszczowej aury, pod gołym niebem modlili się licznie zgromadzeni wierni.

– Zgromadzeni w miejscu, które dało początek licheńskiemu sanktuarium, chcemy na nowo spotkać Maryję, która wskazuje nieustannie jedną drogę – Jezusa, bo On jest Drogą, Prawdą i Życiem – przywitał zebranych ks. Bogusław Binda MIC, przełożony licheńskiej wspólnoty zakonnej. Zakonnik w wygłoszonej homilii nawiązywał do uroczystych obchodów 15 sierpnia, gdy w Licheniu bardzo trudno było znaleźć miejsce parkingowe. – To dobry znak, że tak wielu pielgrzymów i parafian podążało w tym czasie ,by świętować to wydarzenie. Wspomniał o tym ksiądz biskup Krzysztof Wętkowski, gdy zadał w homilii pytanie, po co wierni podążają. Po co pielgrzymujemy do sanktuariów, w tym wypadku do Matki Bożej, Bolesnej Królowej Polski. Dał odpowiedź, że pielgrzymujemy po nadzieję, która jest nam zawsze potrzebna.

Ks. Bogusław Binda MIC podczas głoszonej homilii w grąblińskim lesie, 21 sierpnia 2022 r.
– Żyjący w czasach objawień jak i dziś potrzebują pokładać swoją ufność i nadzieję przede wszystkim w Bogu. Jeśli człowiek nie ma odniesienia do Boga, jakże trudno jest iść dalej. Potrzebujemy nieustannie być z Bogiem. Psalmista mówi, powierz Panu swą drogę, On sam będzie działał – mówił ksiądz przełożony podkreślając, jak ważne jest szukanie umocnienia w Słowie Bożym, we wspólnocie Kościoła, którego Matką jest Maryja mówiąca, wszystko czyńcie, cokolwiek powie Mój Syn.
Zakonnik przypomniał, że 172 lata temu, gdy Matka Boża objawiła się Mikołajowi Sikatce i nawoływała do nawrócenia, nie została wysłuchana, a ludzie doświadczyli bolesnego wydarzenia jakim była zaraza.
Pielgrzymi i parafianie uczestniczący we Mszy św. odprawianej w lesie grąblińskim w "kaplicy sosny", 21 sierpnia 2022 r.
– Możemy się dziś dziwić, dlaczego oni nie posłuchali… Człowiek pyszny nie zawsze jest zdolny do słuchania. Trzeba ogromnej pokory. Gdy dziś o tym mówimy, to nie są tylko wspomnienia historyczne. Słowo Boże mówi dziś to samo, ale jak bardzo różnie słuchamy. Słowo Boże nie zawsze pada na odpowiedni grunt. Prośmy Ducha Świętego, byśmy byli zawsze gotowi przyjąć to Słowo – zachęcał ks. Binda. – Mieszkamy niedaleko, może często przejeżdżamy tędy. To miejsce może stać się czymś, co nie wpływa na nas, nie porusza, nie uwrażliwia. Dobrze, że mają miejsce takie wydarzenia, byśmy i my byli narzędziem w ręku Boga i Maryi. Potrzeba nam świadectwa, tych, którzy mówią swoim życiem i postępowaniem. Jeśli mam miłość Boga w sercu, nie zatrzymam jej dla siebie. Łatwiej wtedy zauważyć, że jest ktoś obok mnie. Nasze życie całe jest pielgrzymowaniem do Domu Ojca – zwrócił się ksiądz przeor do przybyłych z okolicy mieszkańców.
Modlitwie podczas uroczystości swoim śpiewem towarzyszył chór parafialny Virtus Dei.
Kaplica, w której co roku odprawiana jest Msza Święta jest jedną z kilku znajdujących się na terenie lasu grąblińskiego. Znajduje się w miejscu objawień Matki Bożej, gdzie rosła sosna, na której Tomasz Kłossowski zawiesił Cudowny Obraz. Aby ochronić pień przed zniszczeniem, staraniem ks. proboszcza Stanisława Maniewskiego w 1903 r. wymurowano kapliczkę, która została zniszczona w czasie wojny. Dzięki roztropności parafian pień sosny ocalał – ukryto go, gdy Niemcy wkroczyli do Grąblina. Po wojnie kapliczkę odbudowano. Przez jej oszklone drzwi można zobaczyć, iż na sośnie umieszczone są wota dziękczynne.

Tekst i zdjęcia: Biuro Prasowe Sanktuarium

Podziel się wpisem